Ryzyko związane z inwestycją w condohotel

Dodano: autor: flip
inwestycja w condo hotel

Coraz więcej osób inwestuje w nieruchomości. Nawet w dobie COVID uznawane są one jako bezpieczna forma inwestowania pieniędzy. Żyjemy w erze niskich, wręcz marginalnych stóp procentowych, co oznacza, że lokowanie środków na kontach jest pozbawione sensu. Inwestorzy szukają stale nowych rozwiązań i okazji. Coraz chętniej sięgają po nieruchomości w miejscowościach turystycznych. Dlaczego i czy warto w nie wejść?

Condohotele i aparthotele coraz popularniejsze, ale… są haczyki

Wyobraźmy sobie taką oto sytuację. Jesteśmy inwestorem, mamy wolne środki i interesujemy się jedną z nadmorskich inwestycji. Wiele wskazuje na to, że jest to tzw. gotowiec inwestycyjny. Pięknie położony hotel, którego możemy być właścicielem. Precyzując, możemy kupić “łóżka hotelowe” czyli pojedyncze apartamenty. Dodatkowym argumentem przemawiającym za zakupem tejże nieruchomości jest fakt, że deweloper od ręki gwarantuje nam najem i zwrot z inwestycji na poziomie 7% rocznie plus 2 tygodnie wakacji we wskazanym wcześniejszej terminie bez dodatkowych opłat. Brzmi bajecznie, prawda?

Jakie ryzyko wynika z inwestycji w condohotel?

Ryzyko w tym przypadku warto podzielić na naturalne i prawne. Ryzyko naturalne w tym przypadku sprowadza się do tego, że jest to biznes hotelarski, turystyczny. Świeży temat COVID-19 pokazuje nam z jakiego typu problemami możemy się liczyć prowadząc apartament w miejscowości turystycznej. Pandemie, choroby, wojny to jednak nie wszystko, bo szyki pokrzyżować może nam zwłaszcza w Polsce… pogoda. A to tylko pierwsze z brzegu zagrożeń jakie czeka na nas aprthotelowy biznes.

Zagrożenia prawne, często idą w parze z oszustwem. Urząd Ochrony Konkurencji i Konkurentów bacznie monitoruje sytuację klientów, którzy karmieni wysokim zwrotem z inwestycji rzędu 7%, przymierzają się do batalii sądowych. Jakie to zagrożenie wynika z powyższego zdania? Odpowiadamy – pewność wypłaty zysków stoi pod dużym znakiem zapytania.

Condohoteli jest coraz więcej. Kolejne inwestycje powstające w miejscowościach turystycznych powodują, że wzmaga się konkurencja i dochodzi do wojen cenowych. Wtedy wszystkie chwyty są dozwolone i siłą rzeczy ceny za najem mogą w przyszłości spadać. Jaką mamy więc pewność, że deweloper będzie nadal wypłacał obiecane 7% z inwestycji?

Modne umowy z gwarancją najmu długoletniego i stopą zwrotu 7%

Brzmi jak bajka, ale wcale nie musi nią być. Branża nieruchomości jest uzależniona od pewnych cykli koniunkturalnych. Jeżeli gospodarka hamuje (a w erze COVID to pewnik) to siłą rzeczy branża także będzie przeżywać kryzys. Zainteresowanie usługą będzie mniejsze, co oznacza, że operatorzy nieruchomości wypłacający nam rzekomo obiecany 7% zysk będą mieć obiekcje.

Zaraz, zaraz… mamy przecież umowę – co na piśmie to święte! I tak i nie. Po pierwsze polskie przepisy słyną z tego, że są nieszczelne lub można je z łatwością obejść. Załóżmy prostą sytuację. Operatorem nieruchomości nad morzem jest spółka z o.o, która odpowiada za zobowiązania finansowe do wysokości wkładu spółki. Operator będący taką spółką z łatwością może zamknąć podmiot i otworzyć nowy, proponując nam za najem już nie 7, a np 5%. Oczywiście możemy postraszyć go batalią sądową, ale co w tym czasie z aparthotelem?

Condohotel – czy ta inwestycja ma wyjście awaryjne?

Niestety obawiamy się, że nie. Nie chcemy generalizować i wrzucać wszystkich do jednego worka, bo są firmy uczciwe i mniej uczciwe. Nie chcemy też uderzać w branżę condohoteli czy aparthoteli. Jeżeli jednak inwestor będzi bazował tylko na materiałach reklamowych i bajecznej ofercie dewelopera bez jego sprawdzenia – może się przejechać. Co więcej w sytuacji, kiedy wejdziemy w spór z operatorem, nie bardzo mamy wyjście awaryjne. Wręcz przeciwnie, możemy na inwestycji stracić bo lokal będzie stał pusty do momentu rozprawy sądowej. Możemy co najwyżej sami z nim zamieszkać, ale i to nie jest wcale takie oczywiste…